Spotkajmy się w Kolonii
Podobno sport to zdrowie. Oczywiście wiele osób się z tym nie zgadza twierdząc, że sport wyczynowy to najprostsza droga do kalectwa. Może i tak, ale wyczyn zostawmy wyczynowcom, a same ruszajmy się, ćwiczmy, biegajmy i… jedźmy do Kolonii na Gay Games 2010.
Na początku lat 80 Tom Waddell, gimnastyk, piłkarz, a potem lekarz wpadł na dość oryginalny pomysł – postanowił zorganizować zawody sportowe, w których udział mogliby wziąć profesjonalni i półprofesjonalni homoseksualni sportowcy. Chciał udowodnić, że geje i lesbijki to nie tylko szerzące się wówczas AIDS, narkotyki, imprezy do upadłego i przygodny seks, ale również kondycja fizyczna i wola walki na sportowej arenie.
Waddell chciał również, by w czasach, gdy wyautowanych sportowców była zaledwie garstka stworzyć miejsce, gdzie geje i lesbijki uprawiający sport bez skrępowania mogliby pokazać, że istnieją, biegają, grają, walczą i odnoszą sportowe sukcesy dokładnie tak samo, jak ich heteroseksualni rywale. Pierwsze mistrzostwa miały miejsce w 1982 roku w San Francisco, amerykańskiej stolicy środowisk LGBTQ.
Gay Games odbywają się co 4 lata. Dotychczas tylko raz zostały zorganizowane w Europie – w 1998 roku w Amsterdamie (Holandia). Kolonia będzie drugim w historii europejskim miastem goszczącym homoseksualnych sportowców.
W tym roku igrzyska odbędą się między 31 lipca a 7 sierpnia. Zawodnicy wystartują w 35 dyscyplinach, wśród których – oprócz tradycyjnych dyscyplin olimpijskich – znajdą się: kulturystyka, kręgle, brydż, szachy, sztuki walki, bilard, wspinaczka i taniec. Co ciekawe, na Gay Games odbywają się zawody zarówno w sportach letnich, jak i zimowych. Tak więc obok lekkiej atletyki można tu znaleźć łyżwiarstwo figurowe, hokeja, a nawet short-tracki.
Już wiadomo, że do Kolonii przyjedzie w tym roku ponad 10 000 sportowców z całego świata, między innymi z Madagaskaru, Japonii, a nawet Afganistanu. Do końca grudnia zarejestrowało się 5 000 osób, ale im bliżej igrzysk, tym więcej zgłoszeń wpływa do siedziby organizatorów.
Ale myślę, że można zaryzykować tezę, iż w Gay Games sport nie jest najważniejszy. Dużo bardziej istotne są eventy towarzyszące całemu wydarzeniu: koncerty, manifestacje, wycieczki, imprezy klubowe i jedyny w swoim rodzaju Rheinisch Karneval, który specjalnie z okazji igrzysk odbędzie się latem, a nie – jak nakazuje tradycja – wczesną wiosną.
Gay Games 2010 w Kolonii to wydarzenie, którego nie wolno opuścić. Jeśli sport nie jest waszą domeną, organizatorzy chętnie przyjmą was jako wolontariuszki do pomocy podczas imprezy. A jeśli nie chcecie pracować za darmo – zawsze możecie kupić bilety i po prostu kibicować “naszym” na żywo. Warto tym bardziej, że zawody z pewnością nie będą transmitowane przez żadna stację telewizyjną.
Kolonia nie jest daleko. Za cztery lata będzie dużo trudniej, bo Gay Games wraca do Ameryki i odbędzie się w Cleveland.
Brak komentarzy.


