Fioletowa Winda

L-kultura, L-polityka, L-życie

I’m a barbie girl in a… sucking world

Gazeta Wyborcza jest chyba jedyną ogólnie dostępną i masowo czytaną gazetą, która nie udaje, że gejów i lesbijek nie ma. Co więcej, konsekwentnie o nas pisze nie używając sensacyjnego tonu. Nie drukuje okładek z wielkim napisem UWAGA, GEJE!, lecz merytorycznie pyta Ile lesbijek jest potrzebnych do wkręcenia żarówki?

W tym tygodniu Wysokie Obcasy opublikowały portret jedynego lesbijskiego kabaretu w Polsce. „Barbie Girls” to cztery dziewczyny – Ewa Tomaszewicz, Agnieszka Weseli, Małgorzata Rawińska i Ania, która jest w zespole od niedawna (to nie ja – tak opisana jest w artykule). Jeżdżą ze swoim programem po całej Polsce i, według autorki tekstu Moniki Goll, wszędzie są ciepło przyjmowane.

Z czego żartują? Z samych siebie, czyli z nas samych. Przytaczają najstarsze żarty lesbijskie świata. Ten o żarówkach i ten o drugiej randce. Śmieją się z Marii Konopnickiej i znanych kobiet, które boją się wyjść z szafy. Wymyślają wreszcie skecze oparte na dwuznaczności i niedopowiedzeniach. Popisowym numerem jest podobno ten o Paradzie Równości.

Takie inicjatywy niezmiernie cieszą. Tym bardziej, gdy są rzeczywiście śmieszne. A Barbie Girls śmieszą.

Ale niszowość przedsięwzięcia aż boli. Te żarty nigdy nie trafią do szerszej publiczności. Nigdy nie zobaczymy Barbie Girls na popularnych przeglądach kabaretowych. Czy dziewczyny zdają sobie z tego sprawę? Nie wiem. A, z drugiej strony, czy chodzi im o popularność? Też nie mam pojęcia.

Wygląda trochę na to, że nie za bardzo zależy im na sławie i przebiciu się do pierwszej (no, może drugiej) ligi polskiego kabaretu. Nie mają nawet strony internetowej. Co ja mówię, nie przyznają nawet, jak nazywa się Ania (od niedawna w zespole).

Szkoda. Bo może to, co robią, to właśnie najlepszy sposób dotarcia do głów heteryków. Śmiać się z siebie przed innymi to w końcu największy dowód normalności i zwyczajności. Bo to trochę jest tak, że, choć się śmiejemy, my to już wszystko wiemy. Że meble na drugą randkę i że jedna wkręca żarówkę, a druga ją podziwia. A oni nie wiedzą. I bardzo tej wiedzy potrzebują. Nawet, jeśli nie zdają sobie z tego sprawy. Jak to mówią marketingowcy – popyt można wykreować.

Będę trzymać kciuki. I mam nadzieję, że szukając informacji o BGirls za rok, wyskoczy mi co najmniej 1000 wyników niezwiązanych z plastikową amerykańską lalką.

Reklamy

25 października 2009 - Posted by | Scena | , , ,

2 Komentarze »

  1. Przede wszystkim – dziękuję za tę notkę, pochwały zawsze cieszą i dodają skrzydeł. I spróbuję odpowiedzieć na kilka pytań w niej zadanych. Najpierw małe sprostowanie – strony internetowe mamy dwie, ale na frazę „barbie girls” dość trudno się spozycjonować, także jako pierwsza w wynikach wyszukiwania Google’a raczej nigdy nam nie wyskoczy 🙂 Ale zapraszam na http://www.facebook.com/kabaretbarbiegirls i na http://www.myspace.com/kabaretbarbiegirls.

    Czy chcemy trafić do szerszej publiczności? Trochę tak, ale jak już naprawdę poprawimy warsztat (pracujemy nad tym). Bo jeżeli to, co robimy, będzie naprawdę dobre artystycznie, to i treść będzie dla mainstreamu łatwiejsza do strawienia. Choć nie dla każdego – ale czy jakikolwiek kabaret jest dla każdego? W każdym razie – na PAKĘ startujemy. I zobaczymy, co z tego wyniknie.

    Z drugiej strony – przynajmniej dla mnie – najważniejsza jest „nasza”publiczność, bo to przede wszystkim dla osób nieheteroseksualnych jest nasz kabaret. Nie dlatego, że heterycy go nie rozumieją – bo rozumieją i też się na naszych występach bawią – ale dlatego, że to nam brakuje w życiu po prostu zabawy związanej z tym, kim jesteśmy, pewnego oczyszczenia, ucieczki od martyrologii czy tych smutniejszych aspektów bycia osobą nieheteroseksualną w Polsce. Mam zresztą nadzieję, że może dzięki tym „Obcasom” takich inicjatyw jak nasza będzie więcej.

    Pozdrawiam,

    Ewa

    Komentarz - autor: Ewa | 1 listopada 2009 | Odpowiedz

  2. „””Z drugiej strony – przynajmniej dla mnie – najważniejsza jest “nasza”publiczność, bo to przede wszystkim dla osób nieheteroseksualnych jest nasz kabaret. Nie dlatego, że heterycy go nie rozumieją – bo rozumieją i też się na naszych występach bawią – ale dlatego, że to nam brakuje w życiu po prostu zabawy związanej z tym, kim jesteśmy, pewnego oczyszczenia, ucieczki od martyrologii czy tych smutniejszych aspektów bycia osobą nieheteroseksualną w Polsce.”””
    Ha! No to mnie masz. Sama często właśnie po to piszę, a potem nie dociera do mnie, że inni(e) też tak mają 🙂
    Dziękuję za wyjaśnienia.

    Komentarz - autor: black6ox | 2 listopada 2009 | Odpowiedz


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: