Fioletowa Winda

L-kultura, L-polityka, L-życie

Gorąca setka magazynu OUT (III) – Nie zapomnij mnie


W kontekście wczorajszej notki pomyślałam sobie, że nie będę już narzekać na nadreprezentację mężczyzn w każdej z dotychczasowych „setek” OUT. Bo w zasadzie bardziej powinnam cieszyć się z tego, że lista w ogóle jeszcze powstaje. Dzisiaj część trzecia. Panie, które według mnie w przyszłym roku będą musiały o obecność w les-świecie trochę powalczyć.

Janis Ian rozpoczęła karierę w 1966 roku. Miała tylko 15 lat, ale była już na tyle odważna i świadoma, żeby śpiewać o nietolerancji, odrzuceniu, braku akceptacji i samotności. A potem nagrała piosenkę, dzięki której na zawsze weszła do panteonu muzyki mniej lub bardziej rozrywkowej.

Ian otrzymała w swej ponad czterdziestoletniej karierze aż dziewięć nominacji do nagrody Grammy. Zdobyła dwie statuetki.

Podobno odkryła homoseksualne skłonności już w wieku dziewięciu lat. Jak? Oczywiście zakochała się w nauczycielce… W latach sześćdziesiątych była dziewczyną Janis Joplin. Potem aż do lat osiemdziesiątych tworzyła związki z mężczyznami. Siedemnaście lat temu poznała swoja obecna partnerkę, Patricię Snyder, a rok później wyautowała się na albumie „Breaking silence”.

W tym roku ukazał się album z jej największymi przebojami oraz autobiografia. Rodzaj podsumowania, prawda? Miejmy więc nadzieję, że to nie koniec i że Ian w przyszłym roku jeszcze nas czymś zaskoczy.

Kolejne nazwisko (a w zasadzie imię) na liście OUT to Mirah – dziewczyna, która od paru lat nieźle miesza w świecie muzyki indie.

Śpiewa od zawsze, a debiutancki album nagrała w 1997 roku, w wieku 23 lat. Oprócz nagrywania swoich płyt, udziela się często w projektach przyjaciół-muzyków. W 2009 roku wydała już chyba 10 album zatytułowany „(a)spera”, ale jeśli ktoś nie miał do tej pory do czynienia z jej muzyką, proponuję najpierw posłuchać płyty „C’mon miracle” z 2004 roku.

Mirah jest jedna z tych artystek, której orientacja seksualna nie ma żadnego znaczenia. Śpiewa i gra, kompletnie wypełniając sobą przestrzeń. Nie ma czasu i miejsca na zadawanie pytań, na dociekania, na zastanawianie się. No dobrze. Jest lesbijką. Ale kogo to obchodzi?

W 2010 roku pewnie uda się w trasę koncertową. Oby zawitała do Polski.

Lesbijka. Weganka. Niepijąca alkoholiczka. Obrończyni praw zwierząt. Gwiazda telewizji. Drogie Panie, przedstawiam Wam Jane Velez-Mitchell, kolejną twarz listy „Out 100”.

Wydaje się, że 2009 rok należał właśnie do niej. Dostała swój program newsowy „HLN”, we wrześniu wydała książkę poświęconą walce z chorobą alkoholową, na którą cierpi od wielu lat.

Niezwykle wyrazista postać, o ostrych poglądach i ogromnym sercu do działalności charytatywnej. A jednak tak wyraźnie ustępuje we wszystkich rankingach popularności Rachel Maddow, gwieździe NBC. Dobrze, że choć OUT docenił ja za heroiczną pracę na rzecz innych i… samej siebie.

Pytanie tylko, co będzie dalej? Póki co, pozostaje trzymać kciuki za program.

Ilene Chaiken. To dzięki niej cały świat wie, czym jest ‚chart”. Albo jak rozpoznać lesbijkę. I że seks w windzie jest fajny. I jak lesbijki się bawią. Co jedzą. Gdzie pracują. Jak śpią. Jak śpią ze sobą. Ta lista jest nieskończona. Mówimy przecież o „Mamie Chaiken”, dzięki której lesbijki trafiły pod strzechy. Nawet do polskiej telewizji, bo przecież FOXlife nadaje właśnie pierwszy sezon najbardziej ukochanego, a zarazem znienawidzonego przez lesbijki serialu, czyli „The L word”.

„TLW” skończył się po sześciu sezonach, a Ilene postanowiła zrobić nowy serial, o więzieniu dla kobiet. Zaangażowała nawet jedną z gwiazd „TLW” –  Leishę Hailey. Serial nie został jednak wybrany przez stację do nadchodzącej ramówki, w związku z czym koncept zarzucono.

Ale Chaiken nie byłaby sobą, gdyby natychmiast nie zaczęła tworzyć czegoś nowego. Dlatego już w 2010 roku prawdopodobnie na antenie CW zadebiutuje projekt „Confessions of a Backup Dancer”, do którego napisała scenariusz i którego jest współproducentką. Fabuła serialu oparta jest na książce o tym samym tytule.

Również w przyszłym roku zadebiutuje produkowany przez nią kontrowersyjny reality show „The real L word”. O lesbijkach. Prawdziwych, jak sam tytuł wskazuje. Ilene zresztą nieźle się za niego oberwało, bo podejrzewa się ją o odcinanie kuponów od hitowego, bo aż sześciosezonowego „TLW”.

No i ostatnia z prezentowanych dzisiaj pań. Cat Cora. Myślę, że nazwanie jej amerykańską Nigellą Lawson byłoby nadużyciem, ale nie ulega wątpliwości, że Cora to jedna z najlepszych szefowych kuchni Stanów Zjednoczonych. Wzięła udział w programie kulinarnym „Iron chef”, który był dla niej niejako przepustką do sławy. W tym roku otworzyła swoją pierwszą restaurację – Kouzzina. Jest również współautorką dwóch książek kucharskich.

Cora mieszka ze swoja żoną Jennifer i czwórką synów w Kalifornii.

A co dalej? Cat przez jakiś czas chce poświęcić się rodzinie. Mimo to już rozpoczęła pracę nad trzecią książką. A jeśli Kouzzina odniesie sukces, pewnie otworzy kolejny lokal. Czekamy. Bo lubimy dobrze jeść.

28 listopada 2009 - Posted by | Scena | , , , , , , , , ,

2 Komentarze »

  1. Neaat blog! Is your theme custom made or did you download it
    from somewhere? A themme like yours with a few simple adjustements
    would really make my blog shine. Please let me know where you got your
    design. Thank you

    Komentarz - autor: Hotel in Yosemite | 5 września 2013 | Odpowiedz

  2. Excellent article. I certainly appreciate this site.
    Continue the good work!

    Komentarz - autor: skin care preparations | 18 sierpnia 2014 | Odpowiedz


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: