Fioletowa Winda

L-kultura, L-polityka, L-życie

Wielki powrót Lilith Fair

Powraca Lilith Fair. Ja wiem, że z naszego, polskiego punktu widzenia, jest to wiadomość nieco abstrakcyjna, ale kto wie? Może akurat ktoś będzie miał ochotę spędzić lato w tak zwanej Ameryce? Albo może akurat będzie pasował któryś z terminów europejskich? Albo na przykład zostanie wydana jakaś płyta podsumowująca to wydarzenie? A może nareszcie o imprezie usłyszy Ktoś i wpadnie na pomysł zorganizowania podobnego festiwalu w Polsce? Kto wie…

Lilith Fair to objazdowy festiwal muzyczny, na którym występują wyłącznie kobiety. Powstał w 1997 roku z inicjatywy pop-folkowej kanadyjskiej artystki Sary McLachlan po to, by zwiększyć popularność kobiecej muzyki w czasach, gdy wszystkie inne festiwale obsadzone były mężczyznami, a już na pewno żadna artystka nie miała szansy pojawić się jako główne nazwisko na plakatach.

Pomysł był prosty: zebrać kilkadziesiąt piosenkarek i ruszyć we wspólną letnią trasę po Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Ze względu na rozmiar wydarzenia, nie wszystkie artystki mogły wziąć udział we wszystkich koncertach. W zasadzie tylko McLachlan była jedynym, niezmiennym elementem występów.

Lilith Fair przetrwał trzy lata. Pierwsza edycja (1997) zapewniła mu status wydarzenia kultowego, więc w 1998 i 1999 roku nie było żadnych problemów ani z wykonawczyniami, ani z publicznością. Mimo to, po trzech zaledwie latach, festiwal upadł. Być może wyczerpała się formuła, a może po prostu zabrakło chęci i energii – nie wiadomo. Ważne, że po 11 latach Lilith Fair wróci.

I to jak! Po raz pierwszy koncerty odbędą się nie tylko za Atlantykiem, ale również w Europie! Jeszcze nie wszystkie terminy i miejsca zostały potwierdzone, ale wiadomo, że warto będzie pojechać tego lata do Londynu 🙂 Czy Sarah i jej trupa zawitają do Polski? Na to bym nie liczyła. Ale może Niemcy? Może Francja? Może Belgia?

A kogo w tym roku będzie można zobaczyć? Oczywiście Sarę McLachlan, która tak jak w poprzednich edycjach będzie grała na każdym koncercie. Poza tym:

  • Tegan and Sara, których specjalnie przedstawiać nie trzeba,
  • Sheryl Crow, która elektryzowała świat przed dziesięciu laty, ale z pewnością również teraz jest w stanie poruszyć ziemię,
  • Chairlift, czyli odrobina indie-popowego szaleństwa:
  • Mary J. Blige, czyli doskonałe połączenie Rn’B i popu,
  • Donna Delory, której muzyka inspirowana jest jogą (ha!),
  • Ash Coley, która pozwala na nowo uwierzyć w muzykę pop:
  • Emmylou Harris, legenda country i folku, która sprawia, że oba gatunki stają się strawne dla przeciętnego słuchacza,
  • Grace Potter and the Nocturnals, czyli taka sobie legenda, którą znają wszyscy z nazwiska, a z muzyki – no kto?,
  • Brandi Carlile, która pewnie ma szans stać się nową Melissą Etheridge:
  • Ingrid Michaelson, którą znamy, lubimy, ale zazwyczaj nie możemy sobie przypomnieć, jak wygląda i co dokładnie śpiewa,
  • The Weepies, którzy tworzą fajne, bezpretensjonalne dźwięki i udaje im się nie otrzeć o obciach,
  • Metric, czyli grupa, którą szczególnie gorąco polecam:
  • The Submarines, którzy, jak dla mnie, stoją w jednym rzędzie z Metric,
  • Erykah Badu, która mnie osobiście na koncertach rozczarowuje, ale ja jestem w mniejszości,
  • Corinne Bailey Rae, czyli soulowa dusza ;), jakich mało:
  • Indigo Girls, które stoją w jednym rzędzie z Melissą i KD Lang,
  • Jill Scott, która moją faworytką nie jest, ale niekwestionowanego statusu gwiazdy Rn’B odmówić jej nie sposób,
  • A Fine Frenzy, kolejna z moich faworytek, która śpiewa tak, że połowa amerykańskiej sceny muzycznej powinna mieć kompleksy:
  • Butterfly Boucher, wielka i wrażliwa podróżniczka, której nie wystarczył jeden kontynent do nagrania płyty, więc stworzyła ją na trzech,
  • Meaghan Smith, której niedaleko do wczesnej Nory Jones,
  • Katzenjammer, o których pewnie nikt nie słyszał, a szkoda, bo tak świeżego połączenia wszystkiego, co do siebie w muzyce nie pasuje nie było już dawno:
  • Serena Ryder, młodziutka dziewczyna, która obecnie święci triumfy w Kanadzie,
  • Sara Bareilles, artystka typowana na następczynię Fiony Apple i Reginy Spektor (którym, jak na razie, do bioder nie dorasta),
  • Nneka, fantastyczny, matowy głos i ciekawy muzyczny pomysł z samego serca Afryki:

I wiele, wiele innych artystek i zespołów, które warto poznać i zobaczyć.

Nie chcę jeszcze pisać, kogo mi brakuje, bo lista nie jest zamknięta. Po cichu liczę na Sia, Mirah, Fionę Apple… Ale już ten skład, który znany jest w tej chwili, gwarantuje przedsięwzięciu sukces i miano jednej z najważniejszych imprez 2010 roku.

Na Lilith Fair bowiem być warto. To takie letnie, jednodniowe kobiece święto. Dowód, że też możemy, umiemy, potrafimy i… chcemy!

Dla wielu wykonawczyń z kolei to doskonały sposób na pokazanie się. To ponoć tam rozpoczęła się kariera Tegan and Sary. Dokładnie dziesięć lat temu.

13 grudnia 2009 - Posted by | Muzyka | , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

3 Komentarze »

  1. Świetna wiadomość. Wprawdzie jak dla mnie brakuje co najmniej trzech nazwisk, ale może dołączą – trzymam za to kciuki, bo w końcu Londyn nie tak daleko.

    Komentarz - autor: Ewa | 13 grudnia 2009 | Odpowiedz

  2. No kilku brakuje. Ja po cichu liczę na to, że po Europie ruszy skład nieco bardziej europejski 🙂

    Komentarz - autor: black6ox | 14 grudnia 2009 | Odpowiedz

  3. Heya are using WordPress for your site platform? I’m new to the blog world but I’m trying to get started and create my
    own. Do you need any coding expertise to make your own blog?

    Any help would be greatly appreciated!

    Komentarz - autor: seo website design | 5 listopada 2012 | Odpowiedz


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: