Fioletowa Winda

L-kultura, L-polityka, L-życie

Historia pewnej sławy

Najbardziej rozbrykana postać lesbijskiego Internetu. Jako jedna z nielicznych ma odwagę mówić to, co naprawdę chce, bez oglądania się na poprawność polityczną. Pewnie zresztą wszystkie ją znacie. Nie wiecie tylko, że wreszcie przemówi ludzkim, czyli polskim głosem. I od razu chce coś powiedzieć i zaśpiewać w związku ze zbliżającymi się świętami.

(Żeby wyświetliły się polskie napisy, po odpaleniu filmiku należy najechać na trójkącik w prawym dolnym rogu, następnie na CC, po czym wybrać „polski” z menu języków)

Muszę przyznać, że Lizzy the Lezzy (41) zauroczyła mnie od pierwszego odcinka. Czyli bardzo dawno, bo ponad dwa lata temu. Porażała (i poraża) bezpośredniością. Wtedy, gdy AfterEllen.com zaczęło cenzurować vlogi i web seriale, i wyciszać wszystkie „fucki” i „shity”, Lizzy z łobuzerską miną opowiadała o lizaniu cipek, masturbacji, pieprzonych, kurwa, biseksualistach i owłosionych lesbach. Chwyciło. Po raz kolejny okazało się, że mamy więcej poczucia humoru, niż wszyscy się spodziewają. I, na szczęście, potrafimy śmiać się z siebie równie głośno, co heterycy. Albo nawet głośniej.

Dla Lizzy nie ma tematów tabu. W zasadzie można ją nazwać lesbijską Sarą Silverman.

Wiele je łączy. Czarne włosy, ciemne oczy, zabójczy uśmiech i żydowskie korzenie. Obie zajęły się komedią stand-up. No i najważniejsze – obydwie nie uznają żadnych świętości ani tabu. Są w stanie wyśmiewać się ze wszystkich i wszystkiego. No dobrze – podobno przedmiotem żartów Sary nigdy nie był rozwód rodziców.

Lizzy wszystkie poruszane tematy przekłada na lesbijski język. A jaki to język? A taki:

Bo okazuje się, że o wszystkich problemach świata można mówić w lesbijski sposób. I mimo wszystkich problemów świata można dbać tylko o jedno – lizanie cipek.

Tak – Lizzy jest kontrowersyjna. Nie wszyscy ją lubią. Napotkałam nawet w sieci komentarze, że jej niewinna i animowana buźka może zaszkodzić dzieciom. Może zachęcać małe dziewczynki do zmiany orientacji na homoseksualną. Wielką masz moc, Lizzy!

Dziś, po prawie trzech latach obecności w sieciowym showbiznesie można śmiało stwierdzić, że zawojowała Internet. Do tego stopnia, że przestały jej wystarczać króciutkie występy w MySpace, YouTube i na własnej stronie. No i postanowiła wydać książkę – „Lizzy the Lezzy gets laid”.

Może też trochę odbiła jej palma, bo zatrudniła rzeczniczkę – Ruth Selwyn. Selwyn w tej chwili reprezentuje ją w mediach, pomaga sprzedawać ubrania i akcesoria z jej wizerunkiem, prawdopodobnie zajmuje się też bieganiem na pocztę i wysyłaniem fanom książek z autografem… Ciężkie życie u boku gwiazdy.

A czego po Lizzy możemy spodziewać się w przyszłości? Podobno polskiej wersji wszystkich opublikowanych dotychczas występów. I kolejnych obrazoburczych rymowanek, które zostają w głowie i czasami wymykają się bezwiednie, w najmniej spodziewanych momentach. Na przykład w pracy. Albo metrze. Albo przy kolacji z rodzicami.

Reklamy

21 grudnia 2009 - Posted by | Internet | , , ,

1 komentarz »

  1. A ja zawsze sobie Lizzy oglądałam na youtube i nigdy na jej stronę nie dotarłam. A taka fajna ta strona 🙂

    Komentarz - autor: J. | 23 grudnia 2009 | Odpowiedz


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: