Fioletowa Winda

L-kultura, L-polityka, L-życie

Goldfrapp lesbijką?

Mam szczęście – nie pamiętam, bym kiedykolwiek nie mogła (lub nie chciała) przyznać się do tego, że jestem lesbijką. Nie pamiętam też, bym kiedykolwiek miała problem z etykietkami. Zawsze wiedziałam, zawsze się przyznawałam, prawie nigdy nic złego mi się w związku z tym nie stało. Ale nie wszyscy tak mają. Sprawa jest szczególnie skomplikowana w przypadku osób istniejących – mniej lub bardziej – w świadomości publicznej.

W ubiegłym tygodniu w brytyjskim magazynie „Times” został opublikowany artykuł o coraz powszechniejszym wśród znanych kobiet zjawisku publicznego outcomingu w wieku średnim. Przytoczone są przykłady Kelly McGillis, Sharon Stone czy Meredith Baxter. Ale nazwiskiem, które w tym gronie zwraca szczególną uwagę, jest Goldfrapp.

Alison Goldfrapp znana jestprzede wszystkim z zespołu, nomen omen, Goldfrapp, oraz ze współpracy z Trickym. Obdarzona nieprzeciętnym głosem i niepowtarzalną wyobraźnią muzyczną, tworzy od prawie dekady płyty, które zachwycają jednych, niepokoją drugich, a nudzą jeszcze innych. Muszę przyznać, że ja należę do zdeklarowanych miłośniczek talentu, twórczości i pomysłowości Alison.

Goldfrapp uznawana jest również za ikonę stylu i co roku znajduje się na liście najlepiej ubranych Brytyjek.

Znana jest jeszcze z jednego: bardzo starannie chroni swoją prywatność. Do tego stopnia, że nie wiadomo nawet do końca, ile ma lat. Są tacy, którzy twierdzą, że dobija do dwudziestki (niemożliwe, choćby ze względu na przebieg kariery), inni – że już wkrótce stuknie jej pięćdziesiątka. Nie wiadomo, czy jest z kimś związana; nie wiadomo, czy ma dzieci. Nie do końca jasne jest, czym się interesuje, jak spędza wolny czas czy na jaką partię głosuje.

Do tej pory jedno było wiadomo – Alison to ponoć istota heteroseksualna. Opowiedziała o tym, niezupełnie wprost, kilka lat temu w wywiadzie dla jednego z brytyjskich magazynów. „Nieważne – homo czy hetero. Człowiek jest przede wszystkim seksualny” – mówiła wówczas. Że dwuznaczne zdanie i że już wtedy powinien był uruchomić się mój radar? Nie do końca. Wypowiedź ta bowiem była raczej ukłonem w kierunku osób nieheteroseksualnych, wyrażeniem szacunku wobec wszystkich, którzy nie żyją w heteronormatywny sposób oraz nawoływaniem do akceptacji i tolerancji.

Tymczasem według artykułu, który ukazał się w „Times” w ostatnich dnia grudnia, Alison jest lesbijką, a przynajmniej związana jest z kobietą. I to od kilku już lat. Jej dziewczyna to podobno Lisa Gunning, urodzona w Hong Kongu Brytyjka pracująca w przemyśle filmowym.

Branżowe portale już okrzyknęły ubiegłotygodniowy artykuł outcomingiem Alison. Czy podzielam tę opinię? Nie do końca. Alison i Lisa rzeczywiściwe pojawiły się niedawno razem (bardzo razem) na kilku imprezach, ciepło wypowiadają się o sobie w mediach, ale żadna nie zająknęła się nawet na temat domniemanego związku.

Co więcej, Goldfrapp, już po publikacji artykułu, nie skomentowała całej sprawy. Nie zdementowała plotek, nie zagroziła gazecie procesem, ale też nie potwierdziła żadnej z zamieszczonych informacji. Być może nie jest jeszcze gotowa do ujawnienia swojej orientacji, może po prostu nie lubi etykietek (źle, bardzo niedobrze), a może po prostu w rewelacjach prasowych nie ma nawet źdźbła prawdy.

Czy można mówić o wyjściu z szafy bez udziału samej zainteresowanej? W żadnym wypadku. Ale wspólne zdjęcia Alison i Lisy, nawet jeśli nie są razem, cieszą homoseksualne oko, o czym musiałam, musiałam donieść.

Reklamy

5 stycznia 2010 - Posted by | Muzyka, Scena | , , , , ,

Brak komentarzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: